Więcej informacji kategoria Magazyn Tarnow.in

Knurowski pisze pamiętniki! Mamy najciekawsze fragmenty

Knurowski, chłop z Iwkowej który przed laty stracił majątek w rezultacie wielkiej powodzi w 1997, wrócił do gry. W tym roku obchodzi 20 rocznicę protestów przeciwko niesprawiedliwości rozmaitych urzędów, jaka go dotknęła. Tym razem postanowił spisywać pamiętniki z wydarzeń, których był twórcą, uczestnikiem i świadkiem. ”Zamierzam je opublikować, ale nie mam na to pieniędzy, na razie szukam sponsorów”- powiedział. Uważa, że gdyby nieszczęście sprzed 20 lat dotknęło kogoś z rządu albo z ław poselskich, sprawa załatwiona byłaby w tydzień. Ale że dotyczy prostego chłopa, to jest odsyłany z kwitkiem, choć niektórzy politycy „grają” jego nieszczęściem, zwłaszcza przed wyborami. Chłop z Iwkowej udostępnił naszej redakcji, na zasadzie wyłączności, fragmenty pamiętników. Są ciekawe!

Zygmunt Szych

xxx

Kiedy pojechałem ciągnikiem do Warszawy kilka lat temu, żeby protestować przed siedzibą Prokuratury Generalnej, zainteresował się mną europoseł Janusz Wojciechowski. Co prawda niewiele z tego wynikało, ale już samo to, że chciał pomóc liczyło się dla mnie. Spałem wtedy i mieszkałem w specjalnie przysposobionej przyczepie, odwiedzali mnie warszawiacy, dodawali otuchy (…)

Kilka lat później wystąpiłem w jednej z telewizji razem z Wojciechowskim. Obiecał wtedy publicznie, że jak tylko skończą się wybory, to on zajmie się moją sprawą. Po wyborach wielokrotnie do niego wydzwaniałem. Nigdy nie odebrał telefonu. Aż tu kiedyś, przed rokiem, spotkałem go przypadkowo w jednym z warszawskich kościołów. Przyszedł jak ja, na mszę przed kolejną miesięcznicą smoleńską. Byto to 10 października 2017 roku. Ja protestowałem wtedy rotacyjnie. Od 15 sierpnia do 15 października w każdą sobotę i niedzielę. Tym razem nie mieszkałem w przyczepie. Dojeżdżałem do stolicy samochodem, który kupił mi syn. Dzieci albo dobrzy ludzie znający moje kłopoty dawali mi pieniądze na benzynę.

Byłem tu 10 października. Wcześnie rano, już o godz. 7 poszedłem do kościoła niedaleko pałacu prezydenckiego, gdzie za kilka godzin miała odbyć się msza przed manifestacją. Usiadłem w pierwszym rzędzie i odmawiałem różaniec.

Kiedy było już blisko mszy, podeszła do mnie starsza kobieta i powiedziała, żebym opuścił ten rząd, bo tu będą siedziały ważne osobistości. Powiedziałem, że się stad nie ruszę. Po jakimś czasie z takim samym żądaniem zjawił się kościelny. Wreszcie też i BOR-owiec. Nakazał przenieść się w inne, odległe miejsce, bo to jest zarezerwowane dla vip- ów.- W kościele ani w niebie miejsc się nie rezerwuje- odpowiedziałem mu. Nie chciał robić rabanu, bo schodzili się już wierni. Ja zostałem w tym pierwszym rzędzie.

– I wtedy pojawił się prezes Jarosław Kaczyński. Podszedł do pierwszego rzędu, popatrzył na mnie ze zdumieniem i usiadł z kraja, środek ławy był pusty. Wyglądało to śmiesznie, bo z jednej strony ja, z drugiej on i nikogo więcej.

Pod koniec mszy ksiądz mówi: ”przekażcie sobie znak pokoju”. No to zwróciłem się w stronę Kaczyńskiego, powiedziałem „pokój z Tobą” i wyciągnąłem do niego rękę. On tylko skinął głowa, ale ręki nie podał…

Nagle w jego otoczeniu pojawił się Janusz Wojciechowski z bratem Grzegorzem, byłym senatorem, człowiekiem zupełnie nieporadnym, jak cielę jakie, aż się dziwiłem że taki ktoś jest senatorem. Dopchałem się do Janusza i pytam co z moją sprawą. „Będziemy się musieli, Grzesiek- mówi do brata- zająć sprawą pana Knurowskiego. Tamten kiwnął głową i na tym zajmowanie się moją sprawą skończyło się. Idą kolejne wybory, pewnie znowu coś mi obieca w telewizji., wtedy mu wygarnę,..

(w następnym odcinku: „Amerykański Indianin na moim proteście”)

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger