Więcej informacji kategoria Kuchnia

Obyczaje kulinarne. Śledź… truskawkowy!

Ludzie na Burku ze zgrozą przekazują sobie hiobową wieść, że kończą się właśnie truskawki. Jeśli jest odrobina prawdy w tej istotnie porażającej informacji, to warto te ostatki wykorzystać w jakiś oryginalny sposób. Proponują zastosować truskawki w sałatce śledziowej.

To oczywiście szokująca propozycja, bo przywykliśmy przecież do tradycyjnego podania śledzia, już to w śmietanie, już to w oliwie z dodatkiem sparzonej cebulki. Ale śledź w truskawkach?

A czemuż by nie? Wielki i czczony wręcz przez smakoszy francuski gastronom z połowy 18 stulecia, Anthelmne Brillat- Savarin, autor wiekopomnego dzieła Fizjologia smaku” napisał był , że wynalezienie nowego dani jest większym szczęściem dla ludzkości niż znalezienie nowej gwiazdy i przecież po stokroć miał rację. Zatem – do dzieła.!

Śledzia, oczywiście śledzia bałtyckiego solonego, a nie jakieś erzace w postaci pakowanej w folię podróbki nafaszerowanej chemią musimy najpierw przez kilk godzin potrzymać w mleku. Przekrawamy go następnie na pół, pozbywamy ości skóry i dzielimy na niewielkie cząstki. Zalewamy sosem vinaigrette, czyli łyżką oliwy z oliwek, łyżeczką cytryny i rozdrobnionym z solą czosnkiem. Polewamy kawałeczki śledzia i odstawiamy na godzinę.

Truskawki schładzamy solidnie w lodówce, krajemy na kawałki i ozdabiamy nimi śledzika. Niechby nam się to jeszcze przegryzło przez pół godziny. Teraz kolej na pokrajanego drobniutko banana i zielony groszek z puszki. Jako że to śledź truskawkowy, nie muszę chyba dodawać, że w sałatce takiej truskawki powinny zdecydowanie dominować.

Spróbujmy, bo śledzie są zawsze, ale z truskawkami może być rozmaicie i kto wie, czy stugębna plotka z Burku nie polega na prawdzie…

Zygmunt Szych

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry