Więcej informacji kategoria Magazyn Tarnow.in

Opowieści niesamowite. Niejaki Gogola

Fot. ilustracyjne pixabay

Zawsze kiedy na Wzgórzu Olszańskim prowadzącym w kierunku Szerzyn wieje porywisty wiatr pojawia się tu niejaki Gogola. I tak samo jak za życia dogląda, spoziera do góry, żeby obadać w którym kierunku wieje.

Naśmiewali się z niego, póki żył, bo potrafił cały godzinami tu wystawać, badając płynące chmur. I tak całymi latami, świątek, piątek, o każdej porze roku. Przestali, kiedy postawił własnymi siłami zbudował tu wiatrak, tak zmyślnie postawiony, że łapał wszystkie wiatry w okolicy. Wielki jego łopaty śmigały na wietrze, a Gogola zapanował też nad tym, żeby wiatr wpadał do środka i suszył owoce. Ludzie szybko się do jego wynalazku przekonali i chodzili mleć mąkę. Porozumiewali się z nim na migi, bo Gogola, jeszcze dzieckiem będąc mowę stracił na dobre i nigdy już jej nie odzyskał. Przez to wystawanie na wzgórzu uważany był we wsi za dziwaka. Dopiero ten wiatrak spowodował, że ludzie się do Gogoli przekonali i darzyli szacunkiem. O naśmiewaniu się nie było odtąd już mowy.

Dopiero kiedy pomarł ludzie z tych stron zrozumieli, co znaczył jego wynalazek. Wiatrak był tak pomyślany, że można go było obrać w tym kierunku, skąd wiały wiatry. A tę tajemnicę Gogola zabrał ze sobą do grobu, więc kiedy odszedł, nikt tej sztuki nie potrafił dokonać. I wiatrak niszczał powoli. Z ziarnem trzeba było do młyna.

Teraz czasami o zmroku pojawia się tu jego postać. Wystaje pod wiatrakiem jak za dawnych lat, będzie dobre pół wieku temu. Jego postać w czarnym kapturze rzuca przy księżycu długi cień, chybotliwy i niespokojny tak, że czasem płoszą się od tego konie.

Na miejscowych od dawna nie robi to wrażenia. Przyzwyczaili się, że Gogola wystaje pod swoim wiatrakiem i jak dawniej, spogląda w górę, badając kierunek z którego wiatry nadchodzą. Ci, którzy mają śmiałość podejść bliżej daliby przysiąc, że Gogola rozmawia z czymś niewidzialnym, bo mowy co prawda nie słychać, ale za to widać wyraźnie jak bezgłośnie porusza wargami.

Po takiej cowieczornej służbie wchodzi do środka starego wiatraka i słychać wtedy hurgot i szuranie, jakby zamykał go szczelnie. Następnego wieczoru, ale tylko przy silnym wietrze, pojawia się znowu i dogląda swojego wynalazku.

Zygmunt Szych

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger