Więcej informacji kategoria Ludzie, opinie, cytaty

Szachowanie Szychem. 1 maja dawniej a dziś

Dla mnie tarnowskie Pierwsze Maje rozpoczęły się w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy to byłem uprzejmy pojawić się w tym pięknym mieście i już w nim pozostać. Zacząłem od wpadki. Relacjonując bowiem pochód, napisałem byłem, że przed weteranami ruchu robotniczego szła orkiestra wojskowa miejscowego garnizonu.

Oczywiście wyłapała to czujna cenzura i zostałem zbesztany.

”Zapamiętajcie sobie – powiedziano mi – że w Tarnowie nie ma wojska!”.

– Jak to nie ma?- próbowałem się nieśmiało bronić- przecież gołym okiem widać, że jest. Są koszary, plac manewrowy, czołgi…

Z Zakładów Azotowych maszerowała dziarsko załoga z czerwonymi szturmówkami. To był wyczyn, bo do centrum, Tarnowa, gdzie zaczynał się pochód kilka długich kilometrów. Na moście na Białej wrzucano te szturmówki do wody i płynęły sobie do Dunajca, z Dunajca do Wisły, a potem do Bałtyku, którego fale- kto wie? – zawlokły je do wybrzeży Szwecji…

Czasami w tamtych latach 1 maja było chłodno, a nawet padał deszcz. Żeby nie moknąć niepotrzebnie, znalazłem sobie dziuplę: przytulny gabinecik kierownika restauracji „U Spicymira”. Widziałem stąd Dostojnych Gości z trybuny honorowej, a z głośników dobiegała mnie relacja, kto akurat maszeruje. Przyjemnie było patrzeć, jak moknie egzekutywa KW PZPR a ja tutaj,w ciepełku spożywam pikantną wątróbkę z królika, podlaną tym i owym.

Potem pochodu zdechły i Partia manifestowała pod Grobem Nieznanego Żołnierza, tym samym obiekcie, gdzie składanie kwiatów z okazji 3 maja było zabronione i ścigane przez milicję obywatelską. Kilku młodzieńców rzuciło petardę. Trafiła pod nogi sekretarza do spraw propagandy, który wyróżniał się wzrostem. Młodzieńcy, ścigani przez policję, bo to już policja była, uciekli na zaplecze klasztoru O.O. Filipinów.

Im dalej w głąb wczesnych lat 90-tych, tym bardziej panoszyła się pustka na ulicach, którymi szły niegdyś pochody. Już nie słychać było płynącego z głośników głosu spikera: ”w zwartym szeregu idzie załoga Tamelu, Frabryki Silników Elektrycznych, która wyprodukowała w tym roku 40 tysięczny silnik, realizując czyn partyjny”.

I zrobiło się całkiem pusto. Wtedy zatęskniłem za pochodami, bo oprócz groteskowego wymiaru, była to także okazja do sympatycznych, towarzyskich spotkań. Tym bardziej, że już po pochodzie otwierano miejscową winiarnię i basteję ze słynnym „cuba libre” (wolna Kuba) z pepsi colą i rumem kubańskim . I naród, pozbywszy się flag i głupich haseł, walił tam jak w dym.

Nie było to bowiem żadne święto klasy robotniczej, jak przekonywał reżym, lecz pompatyczna cześć składana władzy, przed którą kłaniano się z nabożeństwem.

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger