Więcej informacji kategoria Ludzie, opinie, cytaty

Szachowanie Szychem. A niby dlaczego w Tarnowie?

Wiem, wiem, zabrzmi to obrazoburczo i zapewne także wbrew opinii większości tarnowian, ale wcale nie uważam, że Instytut Polsko- Węgierski powinien mieć siedzibę w Tarnowie, a nie w Warszawie. Wprost przeciwnie: jestem zdania, że stolica będzie naturalną siedzibą takiej instytucji, we właściwy sposób spełniającą swoje statutowe cele.

Nie przekonuje mnie koronny argument, że z powodu ulokowania Instytutu w Tarnowie miasto zyskałoby na prestiżu. No bo niby w jaki sposób? Czy – nie powiem, dumnie brzmiący szyld – spowoduje, że Tarnów nagle zyska na wartości w oczach szeroko rozumianej opinii publicznej? Prestiż buduje się tu, na miejscu, w sposób absolutnie oddolny, kiedy tylko ma się coś do zaoferowania. Oczekiwanie na to, że „centrala” łaskawie ulokuje tu ogólnopolską instytucję i z tego powodu na Tarnów reszta Polski spoglądać będzie z szacunkiem, to niczym nie poparty mit. Jeżeli sami sobie prestiżu nie zbudujemy, nie łudźmy się że ktoś nam go podaruje.

Inny podnoszony w dyskusji argument, że Instytut powinien znajdować się w Tarnowie akurat, bo to „najbardziej węgierskie z polskich miast” brzmi fałszywie i demagogicznie zarazem. Przy tej okazji „gra się”, tradycyjnie poniekąd, Bemem. Owszem, ma on tu pomnik, bo tu się urodził, co zresztą było zasługą jego mamy. Ale pamiętać trzeba, że miał dwa latka, kiedy Bemowie się stąd wyprowadzili, nigdy do Tarnowa nie wrócili, Józio nic dla Tarnowa nie zrobił, nie wracał tu we wspomnieniach (cóż może pamiętać o mieście dwulatek?), a sławę i chwałę ten wybitny strateg i dowódca zdobywał na polach bitew, nie w Tarnowie.

Dla mnie istotnym jest argument, że Instytut Polsko- Węgierski zyska należny mu prestiż dlatego właśnie, że siedzibę będzie miał w najważniejszym z polskich miast. Właśnie dlatego, że tu znajdują się najważniejsze polskie i wiele zagranicznych instytucji, siedziby ambasad itp. Tarnów tego przywileju nie posiada i Instytutowi groziłoby sprowincjonalnienie. A przecież idzie o Instytut Polsko- Węgierski, a nie tarnowsko- węgierski. Mamy przecież w mieście Towarzystwo Przyjaciół Węgier (słyszał ktoś w Polsce o jego istnieniu i działalności?), przyjaźnimy się z Kiskors i Veszprem. Zupełnie wystarczy dla najbardziej węgierskiego z polskich miast.

I na koniec krótka analogia. Mieliśmy kiedyś w Tarnowie Światowe Fora Mediów Polonijnych, imprezę tyleż ambitną co dawno zapomnianą. W pierwszych latach ograniczała się ona do województwa tarnowskiego i dopiero kiedy wykroczyła poza tutejsze opłotki, kiedy polonijny dziennikarze rozjeżdżali się po największych i najciekawszych miastach Polski, nabrała sensu i prestiżu. Gdyby została w Tarnowie, stałaby się małą, lokalną imprezką.

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Baner
Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger