Więcej informacji kategoria Ludzie, opinie, cytaty

Szachowanie Szychem. Atak na Górę św. Marcina

Dramatyczne wieści dobiegają z samego wierzchołka Góry św. Marcina w Tarnowie. Jak już informowaliśmy, grupa tzw. alpinistów mniejszych, wyspecjalizowanych w zdobywaniu szczytów najmniejszych gór i wzniesień, rozbiła swój obóz przy ulicy Lotniczej z zamiarem zdobycia szczytu Góry zimą, od północnej strony, czego nikt dotąd nie dokonał. Ale tylko dlatego, że nikt też jeszcze nie próbował. Wśród śmiałków jest nasz rodak ze Wschodu, który pewnego dnia postanowił samotnie, nikogo o tym nie uprzedzając, wejść na szczyt. Gdyby mu się to udało, byłby pierwszym człowiekiem na świecie,który zdobył się na taki niesłychany wyczyn, zdobywając szczyt niewielkiej Góry, i to zimą.

Rodak rozbił drugi obóz tuż za obwodnicą, skąd zamierzał sforsować nieprzystępną Górę. Szybko jednak wrócił do kolegów, bo okazało się, że zapomniał o piersiówce ze śliwowicą. A zimowe noce na „marcince” są szczególnie dokuczliwe i bez takiego wspomagania ani rusz. Na konferencji prasowej wyznał, że właściwie nie wie na który ze szczytów Góry ma się wspinać, bo żaden z jej wierzchołków nie jest wyraźnie oznakowany jako ten najwyższy.

Tymczasem w bazie nr 3, znajdującej się na styku z lasem doszło między alpinistami mniejszymi do rozłamu. Spontanicznie wyłoniła się grupa, która zdecydowała, że nie będzie kontynuować ryzykownej, nocnej wspinaczki, lecz osiągnie rejon restauracji Podzamcze i tam będzie czekać na poprawę pogody, która obecnie jest tu niezwykle kapryśna: od czasu do czasu sypie gęsty śnieg albo mżawka, widoczność jest niewielka z powodu porannych mgieł, co utrudnia wspinaczkę. Grupa ta, jak się dowiadujemy, po kilkugodzinnym pobycie w restauracji postanowiła późną nocą zejść do miasta, powszechnie znanym i uczęszczanym szlakiem. I tu wszelki ślad po nich zaginał. Nie ma ich w żadnym z obozów, nie dali żadnego sygnału czy są już na szczycie czy raczej grzeją kości w domach.

Pozostali alpiniści mniejsi podobno- do mediów docierają sprzeczne wieści- zdobyli już szczyt, ale nie są pewni, czy to ten najwyższy. Jest wśród nich tarnowian, który wsławił się wejściem na najniższą górę świata, mającą zaledwie dwa i pół centymetra wysokości i omal jej nie rozdeptał, za co zapewne spotkałyby go szykany, bo wzniesienie to znajduje się w chronionym Parku Krajobrazowym Najniższych Gór.

Wczoraj nad ranem rozpoczęli schodzenie, co jest utrudnione z uwagi na zaśnieżone ścieżki i gęsto rosnące tu drzewa. Drogą radiową poprosili o przysłanie helikoptera, który by ich ewakuował na płaski teren ulicy Lotniczej, gdzie rozbili pierwszy obóz. Problem w tym, że żadna tarnowska instytucja nie dysponuje helikopterem, a ten który należy do Firmy Roleski jest akurat popsuty. Będą zatem musieli liczyć na własne siły, co jest o tyle trudne, że kilku z nich ma odmrożone uszy, bo zapomnieli zabrać czapek.

– Góra św. Marcina jest górą trudną do zdobycia, zdradliwą , nieokiełznaną, niebezpieczną i pełną niespodzianek. Amatorzy, a tacy próbowali od północy zaatakować szczyt- nie powinni się na nią wybierać. Martwimy się o ich zdrowie, ale sami są sobie winni. Nie zabrali ze sobą na tę wspinaczkę nawet szczegółowej mapy, na której zakreślono wszystkie cztery szczyty. Musieli więc błądzić po omacku, i wcale nie wiadomo, czy zdobyli ten najwyższy- powiedział nam szef Tarnowskiego Klubu Alpinistów Mniejszych.

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Baner
4 komentarze

4 Comments

  1. kt

    1 marca 2018 at 19:58

    Totalna błazenada ten artykuł wstyd wstyd wstyd

  2. Maxim

    2 marca 2018 at 09:32

    Doskonały artykuł!
    Już bokiem wyłażą mi kolejni „alpiniści” którzy mając super sprzęt nie potrafią wyjść na górę którą zdobywa przeciętny Szerp idąc w klapkach „Kubota”.
    Japończyk Yuichiro Miura – mając 80 lat zdobył Mount Everest, Carlos Soria mając 77 lat zdobył 12 (tak, DWANAŚCIE) ośmiotysięczników. Atu jacyś nawiedzeni 40 latkowie, z organizmem wyżartym przez prochy i „wódkje”, nie mogą wejść na górę (no ale po co???) i robią z tego aferę na cały świat. Ja też mam hobby ale uprawiam je za własne pieniądze i nie muszę potem żebrać o pomoc i płakać jak mi coś się nie uda.
    Już lata temu nabijał się z nich Monty Python w „skeczu o alpiniście” (https://www.youtube.com/watch?v=KA4bEzuRigI).

    • Zygmunt Szych

      2 marca 2018 at 14:23

      Cieszę się,że bezbłędnie wyczuł Pan ironię i to,do kogo jest ona skierowana.Jak widzę,nie wszyscy zdołali to zrozumieć.Dzięki.

  3. X Anonymous

    2 marca 2018 at 11:55

    Prawda jest zupełnie inna. Otóż, każdy kto zdobędzie wysoką górę od razu spostrzega, że ziemia jest płaska. Światowe rządy muszą utajniać to przed społeczeństwem, żeby nie wywołać paniki. Wszechobecni obcy udający ludzi tak nakazali światowym przywódcą podczas tajnego spotkania światowych przywódców przy wódce.
    Czasami zdarzy się jednak ktoś, kto zrobi fotkę lub nie chce podpisać dokumentów nakazujących mu wieczne milczenie o tym co widział. Wtedy od razu jest częstowany środkiem usypiającym i zostawiany na pewną śmierć.
    Cześć Bohaterom którzy zdobyli szczyty po to by udowodnić, że ziemia jest płaska i nie poddali się !To oni leżą teraz na lodowych graniach, a Ci którzy wrócili wciskają kit o kulistości ziemi!
    Już niedługo poznacie prawdę upublicznioną przez XAnonymous a wtedy przekonacie się, że ziemia jest płasko – płaska. Kolejne wyprawy już idą by jak kiedyś Prometeusz dać ludziom wiedzę. Nie poddamy się.

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger