co słychać

Szachowanie Szychem. Kampania wyborcza. Jest, ale nie ma…

Dawno, dawno temu zdarzyło mi się oprowadzać po Warszawie grupę francuskich dziennikarzy. Byli ciekawi dosłownie wszystkiego, a najbardziej interesowały ich hasła w rodzaju: „Partia z narodem, naród z partią”, albo „Rząd rządzi, partia kieruje”,czy też „Czynem uczcimy V zjazd partii”. Ponieważ Polska to nie była nawet wtedy Kuba,więc na hasło „Socjalizm albo śmierć” szczęśliwie nie natrafiliśmy.

Był mroźny styczniowy dzień kiedy na dużym, piętrowym budynku natrafili na kolejne hasło. Głosiło ono: ”Zapraszamy na szklankę mleka”. Ale to ono, dziecinnie łatwe w tłumaczeniu, przysporzyło mi najwięcej kłopotów.

Weszliśmy do baru mlecznego na piętro, gdzie bufetowa opierała się o kształtne piersi. – Poproszę 8 kubków mleka -poprosiłem.

– Nie ma- odburknęła w odpowiedzi.

– Ale tam na dole jest wielki napis, że zapraszacie…

– Napis jest, ale mleka nie ma – rozumie to pan? Jest, ale nie ma!

Nie zrozumiałem, choć oboje posługiwaliśmy się polszczyzną. Tym trudniej ten slogan i jego „otoczenie” jak prosto z filmu Barei było mi wytłumaczyć moim gościom.

Sytuacja przypomniała mi się a propos obecnej kampanii wyborczej do samorządów. Kampania jest, ale jej nie ma jednocześnie. Wszyscy, którzy w niej biorą udział- czy to poprzez coraz liczniejsze banery o darmowym prawniku czy w postaci spotkań z mieszkańcami- zapewniają, że udziału w kampanii nie biorą. Ot, tak tylko. Tak tylko są ulotki, tak tylko wypowiedzi na fejsbuku, tak tylko spotkania z mieszkańcami. Ale to nie jest kampania. To znaczy ona jest, ale jednocześnie, jak to mleko na które zapraszano, jednocześnie jej nie ma, bo nie może jej być dopóki Państwowa Komisja Wyborcza nie ogłosi terminu wyborów. To co to w takim razie jest, jak to zjawisko można nazwać i opisać?

Nie wiem doprawdy czy to wina kandydatów czy może ich niedołężnych sztabów wyborczych sprawiła, że kampania która jest, ale której jednocześnie nie ma spowodowała, że zaczęto ją w najgłupszym dla tego typu przedsięwzięć okresie, czyli na początku wakacji. Gdyby poszedł ktoś po rozum do głowy i z niej w miarę szybko wróciłby, zrozumiałby, że prezentacje wszelkich programów- jeżeli za program uznać jakieś bałamutne zapewnienia o wyremontowaniu tego i owego- psu na budę się zdają. Ludzie zajęci są wypoczynkiem, wyjeżdżają właśnie, bo zaczęło się lato- na wczasy, urlopy, jednym słowem, spędzają wakacje i nie w głowie im analizować, co kto ma do powiedzenia w sprawie wyborów. Tym bardziej, że jak dotąd nikt nie ma nic sensownego do zaoferowania.

No, może poza spiętrzeniem się wszelkich robót remontowych, ale zwykle tak jest, że aktualnie panująca władza chcąc znowu być przy władzy zostać w pośpiechu w roku wyborczym i z zapałem remontuje co tylko się da. Ale to już od lat panująca, chybiona tradycja…

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry