Więcej informacji kategoria Ludzie, opinie, cytaty

Szachowanie Szychem. Mój bank, moje Panisko

Z Banku, który dotąd uważałem za swój, jako że od lat jestem jego klientem, otrzymałem pismo pod tytułem „Ostateczne wezwanie do zapłaty”.

Mój wkrótce już były Bank wzywa mnie do „uregulowania wymaganego zadłużenia (…) w terminie 7 dni od otrzymania pisma”. Jeśli nie ureguluję w żądanym terminie będzie to skutkować: wypowiedzeniem umowy wraz z żądaniem natychmiastowej spłaty całości zobowiązania, a w konsekwencji wszczęciem postępowania egzekucyjnego. Ponadto, działając na podstawie Ustawy (…) Bank może, w przypadku braku spłaty zadłużenia (…) przekazać dane do następujących podmiotów: Krajowy Rejestr Długów, Związek Banków Polskich, Biuro Obsługi Klienta, ulica Postępu (! – przyp. mój) , co w przyszłości może uniemożliwić Panu uzyskanie produktów kredytowych w innych instytucjach finansowych. Usunięcie danych o zadłużeniu będzie możliwe dopiero do całkowitej spłacie zadłużenia wobec Banku”

Pismem takiej treści zaszczycił mnie nie byle kto, bo sam Dyrektor Działu Windykacji Departamentu Analiz i Windykacji, pan X.

Czymże sobie zasłużyłem na potraktowanie mnie jak parobka? Otóż zalegałem Bankowi na kwotę piętnastu złotych i osiemdziesięciu czterech groszy. Innymi słowy, przeciwko komarowi Bank wyciągnął armaty.

Udałem się do siedziby Banku, wystraszony nie na żarty, żeby zaległość tę zapłacić. W środku ciżba ludzi. Siedzieli cicho, potulnie, ale wyczuwało się nerwowość. Kolejka nie posuwała się do przodu, ponieważ Bank miał akurat awarię, czego już tu kiedyś doświadczyłem, czekając pokornie w kolejce około półtorej godziny. Mimo ciążących na mnie gróźb opuściłem nieprzyjazne progi, gorączkowo rozmyślając, co począć?

Na szczęście Bank posiada córki. Nazywają się one „Partner”. Udałem się tam. W środku, poza kasjerką, żywej duszy. W ciągu kilku minut usunąłem dług w wysokości piętnastu złotych i osiemdziesięciu czerech groszy. Ba, w jaśniepańskim geście łaskawie zgodziłem się zaokrąglić te sumę do złotych szesnastu. Innymi słowy, poszedłem Bankowi na rękę.

Nie byłoby może w tym nic specjalnie zaskakującego, gdyby nie fakt że nieustannie, kiedy co miesiąc spłacam przed terminem (!) raty kredytu Bank nagabuje mnie, Bogu ducha winnego, bym dobrał jeszcze „jakiś kredycik”. Dostaję w tej sprawie telefony do domu, usilnie też jestem do tego namawiany w czasie moich wizyt w Banku, kiedy spłacam raty.

I tego nie potrafię zrozumieć. Jak można mnie, przestępcę winnego Bankowi piętnaście złotych, namawiać, żeby znowu się u niego zadłużył? Kategorycznie odmawiam. I czekam na wiosnę, kiedy spłacę ostatnią ratę. Moja noga w tym Banku już nigdy więcej nie postanie. Czego i Państwu świątecznie życzę.

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

5 komentarzy

5 Comments

  1. Marek

    16 grudnia 2017 at 18:51

    Lubiłem i lubię 👍 Pana czytać pozdrawiam świątecznie

  2. pub_e

    16 grudnia 2017 at 19:28

    taki enteligent – a nie wie że może zapłacić przez internet – oczywiście nie miał by Pan tylu literackich uniesień w kolejce do okienka

    • weh

      16 grudnia 2017 at 23:10

      Gdyby autor miał pieniądze na koncie to bank pewnie sam by sobie pobrał automatycznie.

  3. weh

    16 grudnia 2017 at 23:07

    Jeśli kredyt był zabezpieczony wekslem to po spłacie radzę się jeszcze o niego upomnieć bo sami nie odeślą.

  4. tomek

    17 grudnia 2017 at 10:41

    przepraszam, ale to trochę marudzenie… wiszę pieniądze i mam pretensje, że chcą spłaty….
    a) pan X jest może podpisany ale na 80% nie widział tego pisma, a podpis to faksymilka, a jeśli nie to podpisał hurtem (ale wątpię)
    b) takie pisma nie wystawia człowiek tylko z automatu system informatyczny
    c) bank to biznes a nie dobry wujek, pilnuje swoich pieniędzy, a pisemko standardowe, jakieś konsekwencje trzeba zalegającemu uświadomić

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger