co słychać

Szachowanie Szychem. No jazda, przyciągajcie mnie!

Od kiedy zostałem inwestorem zewnętrznym z lubością rozpieram się w moim ulubionym, obitym skórą wołową fotelu, zapalam sobie cygaro sprowadzone specjalnie dla mnie z Hawany i napełniam szklaneczkę whisky z lodem. Następnie oddaję się lekturze rożnych gazet, w których czytam, że Tarnów chce przyciągać inwestorów z zewnątrz. Czyli kogoś takiego jak ja.

– No jazda, przyciągajcie mnie – zadzwoniłem do chłoptasia zajętego akurat dzieleniem skóry na niedźwiedziu. Jego zajęcie polega to na tym, że będąc chwilowo nikim, myśli on jakby tu zostać kimś i zrobić w Tarnowie Eldorado.

– Co tam macie, żeby mnie przyciągnąć? – zapytałem obcesowo, bo tylko obcesowe pytania uznaję za słuszne, od kiedy zostałem inwestorem zewnętrznym.

Chłoptaś, znany z tego, że kandydował już na wszystkie możliwe stanowiska, oprócz stanowiska sekretarza generalnego NATO i ONZ stwierdził uniżenie, że Tarnów ma przyszłość.

– No dobrze, ale jaką? Każde miasto ma przecież jakąś przyszłość – dociskałem niedorajdę.

– Na razie to tylko nasze hasło. Wie pan, żeby jakoś przyciągnąć…

– Panie – zaciągnąłem się niedbale hawajskim cygarem – przecież to hasło jest banalne, miałkie, nijakie, żenujące, prostackie, nic nie mówiące, niekonkretne, w żaden sposób nie odnoszące się do specyfiki i charakteru Tarnowa. To samo można powiedzieć o każdym z miast. Przyciągaj mnie pan czymś konkretnym. Bo jak nie to zainwestuję w Rzeszowie albo Krakowie, nie u was.

– Nooo to, ten…tego – chłoptaś jął się jąkać, co oznaczało, że nie jest pewien swoich racji – chciałem powiedzieć panu biznesmenowi, że… kultura jest ścieżką do biznesu!

– Taaa? A to ciekawe. Jak znowu kultura? Co wy mi tam z tą kulturą wyjeżdżacie, hę?

– No… taka, że moglibyśmy tu zorganizować festiwal kultury romskiej. Bo na razie odbywa się on w Ciechocinku, a mógłby przecież w Tarnowie.

– I tym chcecie mnie przyciągnąć? Że niby miałbym siedzieć na widowni zamiast myśleć o mnożeniu forsy, i słuchać tych czardaszy czy jak im tam?

– Nooo, nie tylko tym, panie biznesmenie zewnętrzny – facet zaczął się już czołgać przede mną – także czym innym.

– Czym takim?

– Na przykład doprowadzeniem do reaktywacji restauracji romskiej na ulicy Żydowskiej. Rozumie pan: „po romsku na żydowskiej”. Taki chwyt reklamowy…

Z lubością ponownie zaciągnąłem się cygarem.

– Chłopcze – nie wytrzymałem, choć na ogół nie lubię wywyższać się nad miernotami – czy ty wiesz, że ja jadam u Ritza, a w najgorszym wypadku w Marriottcie? A ty mi tu o jakiejś knajpie, która już była, ale splajtowała, głupoty opowiadasz i tym chcesz mnie przyciągnąć? Mnie, szanowanego inwestora zewnętrznego? Podobno sadzisz się na posadę szefa do spraw promocji? Uchowaj Boże żeby tak się stało, bo to szlachetne skądinąd miasto zdechnie wtedy na dobre.

I zgasiłem cygaro.

Reklamy i banery wyborcze na portalu Tarnów.in - tel. 509 - 105 -880, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najczęściej czytane

Wróć do góry