Więcej informacji kategoria Ludzie, opinie, cytaty

Szachowanie Szychem. Szczęśliwa, nieszczęsna akcja

Tuż po tej niezwykłej akcji pojawiły się radosne komentarze, bo zakończyła się ona sukcesem. Radość i gratulacje od adresem uczestników jak najbardziej uzasadnione: udało się przecież uratować życie dwu i pół letniego malucha, który- jak pisaliśmy na naszym portalu- korzystając z nieuwagi rodziców, zawieruszył się w wielkim, liczącym 40 hektarów polu kukurydzy. Szukanie go przez zdesperowanych, przerażonych rodziców nie przyniosło rezultatów. I wtedy do akcji ruszyli specjaliści.

Przypomnijmy i policzymy: oprócz 500 mieszkańców tej miejscowości i jej okolic w podkrakowskiej gminie malucha szukało także 90 policjantów, w tym przewodnik z psem tropiącym, użyto drona z kamerą termowizyjną, do poszukiwań włączyło się 120 strażaków, 3 jednostki wyspecjalizowane w poszukiwaniu osób zaginionych z 7 psami tropiącymi, funkcjonariusze Służb Ochrony Kolei z noktowizorami, funkcjonariusze straży granicznej, operującej akurat w tej okolicy z kamerą noktowizyjną (”widzącą” w nocy), a także- grupa poszukiwawcza Storat z Rzeszowa.

Poszukiwania trwały niemal cztery godziny .Chłopca, mocno wystraszonego i wychłodzonego szczęśliwie znaleziono w miejscu, odległym od tego w którym zaginął ledwie o… 600 metrów!

Wszystkim uczestnikom akcji należą się oczywiście słowa uznania za poświęcenie i wysiłek, włożone w ten niewątpliwy sukces, nie ma dwóch zdań co do tego. Tym bardziej, że po godzinie od rozpoczęcia akcji warunki pogodowe pogorszyły się, zapadał zmrok i zaczął padać deszcz.

A jednak, mimo wszystko, trudno wyzbyć się niepokojącego wrażenia, że była to akcja prowadzona zupełnie chaotycznie, bez przemyślanego planu i bez jakiejkolwiek koordynacji. Z jej opisu odnieść można niepokojące wrażenie, że prowadzono ją bez jakiegoś jednolitego dowodzenia. Jakby każda z tych wymienionych tu grupa działała samopas, na własną rękę, co w takich okolicznościach jest przecież niedopuszczalne!

Bo czyż mogło być inaczej, skoro chłopca znaleziono szczęśliwie zaledwie 600 metrów od miejsca zaginięcia? I to dopiero po 4 godzinach poszukiwań? Wziąwszy pod uwagę ilość uczestników, specjalistyczny sprzęt, fachowców z psami tropiącymi taka akcja, sprawnie dowodzona, powinna była zakończyć się sukcesem znacznie wcześniej. Taką opinię podzielają specjaliści.

Pewnie, że 40 hektarowe pole kukurydzy to nie domowe podwórko. Ale gdyby tych kilkaset osób, niektóre z psami tropiącymi i specjalistycznym sprzętem kierowani byli przez jeden ośrodek i szli tyralierą, sukces musiałby nastąpić znacznie wcześniej.

Zapewne akcja była po jej zakończeniu drobiazgowo analizowana. Przy takich warunkach cztery godziny jej trwania mogły skończyć się tragedią. Chaos i działania na własną rękę to źli doradcy…

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger