Więcej informacji kategoria Magazyn Tarnow.in

Walnę go w łeb i po krzyku…

Jadę do Trzemesnej. To miejsce gdzie, z nieznanych bliżej powodów, występuje wyjątkowo bogata populacja egzotycznych ptaków – dudków.


Wiejska, klasyczna zagroda, jakich praktycznie już nie ma w okolicy. Za płotem przechadza się rogacz. Koziołek, jak samca sarny nazywają myśliwi.

– Piękny! – zagajam rozmowę z właścicielem – będzie go pan tu trzymał do końca?

– Panie, a gdzieby tam! Tylko do Świąt. Potem walnę go w łeb siekierą i po krzyku.

Zdumiewające wyznanie. Szczere, bo przecież ten człowiek mnie nie zna. Dopiero po dłuższej rozmowie dowiem się, że znalazł małe sarniątko na łące. W maju, kiedy kosił trawę. Żal mu się zrobiło stworzenia, ledwie powłóczyło nogami. To zabrał do domu, wykarmił. Podrosło…

Takich przypadków w naszym regionie jest wiele. Właściwie nikt nie policzył – bo i jak – ile. Zwykle jest tak: zwierzątko siedzi w trawie, wydaje się opuszczone i żałośnie pobekuje. No to jak nie wziąć takiego do zagrody. A potem…

Potem marny jego koniec.

 

Więcej we wrześniowym numerze miesięcznika Tarnów.in. Do kupienia tu.

inwrzesien

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger