Więcej informacji kategoria Magazyn Tarnow.in

Magazyn Tarnow.in. Mieczysław Sobol: przeszedł drogę przez mękę, by uhonorowano bohaterów…

84-letni Mieczysław Sobol jest tarnowianinem z przypadku. Warszawianin z urodzenia, trafił tu razem z matką jako 10-letni chłopak, po upadku Powstania Warszawskiego. Zamieszkał u rodziny ojca, oficera lotnictwa we wrześniu 1939 roku, który kończył wojnę w dowództwie polskiego lotnictwa w Anglii. Jest absolwentem Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej. Jako geodeta wojewódzki w byłym województwie tarnowskim, zadbał o to, by nowe województwo , jako pierwsze w kraju miało mapę zasadniczą, a jako jedno z nielicznych mogło pochwalić się wydanym atlasem województwa.

Wśród wielu odznaczeń państwowych i regionalnych posiada Krzyż Oficerski i Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, a niedawno, z okazji 50-lecia pracy w charakterze biegłego sądowego minister sprawiedliwości odznaczył go srebrnym medalem ”Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości”.

– Jak to się stało, że akurat pan zdecydował się podjąć starania o uhonorowanie bohaterów słynnej akcji „III Most” odznaczeniami państwowymi?

– W pewnym sensie było to dziełem przypadku. Otrzymałem od pana Władysława Rygałło, ps..” Łopot”, uczestnika akcji II i III Most dwa bezcenne dokumenty: mapę terenów, gdzie rozgrywała się akcja i szczegółowy opis akcji III Most, , sporządzony na ponad 70 stronach maszynopisu przez ppłk.”Mirosława”, Stefana Musiałka- Łowickiego, byłego inspektora AK „Tama”, który dowodził przeprowadzeniem akcji. Przypomnę przy okazji, że akcja III Most dotyczyła wywiezienia z Polski do Anglii bezcennej dokumentacji, wykradzionej Niemcom przez AK, a dotyczącej ich tajnej broni, czyli rakiet V-2, którymi zamierzali zniszczyć Anglię. Tej brawurowej akcji, w trakcie której na łące między Jadownikami Mokrymi a Wał Rudą lądował angielski samolot z bazy w Brindisi we Włoszech, dokonano niemal pod okiem Niemców: w odległości zaledwie kilkuset metrów stacjonowali w Wał Rudzie niemieccy lotnicy. Dramatyczna akcja rozgrywała się nocą, samolot zakopał się kołami w błocie i nie mógł wystartować, wzniósł się dopiero po czwartej próbie. Niemcy spali w miejscowej szkole…

– To znane fakty. Ale mnie interesuje, dlaczego pan akurat, a nie np. jakaś kompetentna instytucja do tego powołana, zechciał poczynić wieloletnie starania by bohaterów akcji odznaczyć?

– Pewnie zadziałał jakiś wewnętrzny imperatyw. Byłem synem lotnika z września 1939 roku ,uczestnika bitwy o Anglię. Kiedy przeczytałem tekst płk. Łowickiego, dowódcy akcji i wymienione przez niego wnioski o odznaczenia dla 14 bohaterskich uczestników III Mostu postanowiłem działać… Te wnioski trafiły 27 lipca 1944 roku do Komendy Głównej Armii Krajowej. Ale wkrótce wybuchło Powstanie i ich realizacja okazała się niemożliwa. Niezwykły los czekał też samego wnioskodawcę. Po upadku Powstania szukało go UB, dotarł na Śląsk, gdzie znalazł pracę, potem przebywał u rodziny w Rzeszowie. W końcu, wobec groźby aresztowania, uciekł na Zachód i pracował jako parobek w jednym z francuskich klasztorów…

– W jakich instytucjach starał się pan o uhonorowanie tych 14 osób?

– w 1990 roku napisałem do Ministerstwa Obrony Narodowej. Waldemar Strzałowski, doradca ministra, odpisał mi, że to znajduje się w gestii Departamentu Kadr MON, i żebym tam się zwrócił.

– A on sam nie zainteresował się, skąd osoba cywilna czyni takie starania? Nie napisał Panu, że sam poinformuje o sprawie Departament Kadr. Byłoby mu bliżej…

– Nie. Żadnej takiej informacji nie otrzymałem. Potem na długie lata zajęty byłem wieloma innymi sprawami. Ale ten wniosek podpułkownika nie dawał mi spokoju. Wróciłem do sprawy dopiero w 2010 roku. Tknęło mnie sumienie, że tak to zostawiłem. Napisałem do Biura Kadr i Odznaczeń. Pani Małgorzata Moskal odpisała, że przyjęła moje pismo ” z zainteresowaniem”. Podziękowała za inicjatywę. Zapewniła, że moim wystąpieniem zainteresowała dyrektora Departamentu Wojskowego Urzędu do spraw Kombatantów, „który jest ustawowo umocowany co do podejmowania takich decyzji „ . Dodała, że to kierownictwo tego Urzędu może wystąpić do prezydenta z wnioskiem o nadanie odznaczeń.

– No to było po sprawie?

– A skądże! Upływały lata, a o wniosku ani słychu. 7 marca 2014 roku napisałem do Urzędu do spraw Kombatantów. I nadeszła odpowiedź: ” Nie możemy pozytywnie rozpatrzeć prośby odnośnie danych osobowych wyżej wymienionych (szło o te 14 osób) bez pisemnego upoważnienia zainteresowanych osób”. Podpisane: Edyta Szmoniewska, naczelnik wydziału. Był z tym rzeczywiście kłopot, bo żadna z tych 14 osób, o odznaczenia dla których się ubiegałem, już nie żyła! Ale przecież pozostawili bliskich, synów, córki, wnuków. Na pewno odebraliby z radością i dumą nawet pośmiertne odznaczenie dla swych bliskich.

– Mimo tego, nie ustawał pan w swoich dążeniach?

– Absolutnie nie. Dałem sobie spokój z urzędami centralnymi i starałem się namówić Ryszarda Żądłę, który po uczestniku akcji III Most Zbigniewie Baszaku pełni funkcję prezesa Zarządu Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK.

– No i?

– No i otrzymałem taką oto odpowiedź:” zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach, ordery i odznaczenia są przyznawane tylko w czasie wojny lub najwyżej 5 lat po jej zakończeniu”. Żądło to młody człowiek, urodzony kilkadziesiąt lat po wojnie… Mógł nie wiedzieć, choć przecież powinien, że wniosek o ordery w czasie wojny przepadł, bo wybuchło Powstanie..

– Zrezygnował Pan po takiej odpowiedzi? Każdy by się mógł załamać po takiej drodze przez mękę, jaką pan w tej sprawie przebył…

– Nie! Udałem się do obecnego starosty powiatowego Romana Łucarza. Ten wykazał pełne zrozumienie dla moich zabiegów. Efektem był list do prezydenta Andrzeja Dudy. ”Zwracam się z uprzejmą prośba do Pana Prezydenta o pochylenie się nad kwestią odznaczeń uczestników tej wyjątkowej dla naszej historii i ważnej dla losów II wojny światowej operacji(…) W załączeniu do niniejszego pisma przesyłam kserokopię listy przygotowanej w 1944 przez ppłk. Łowickiego, Niestety znajduje się na niej tylko 14 z 37 osób, reszta nazwisk nie jest możliwa do odtworzenia. Wierzę, że uhonorowanie znanych nam uczestników akcji III Most byłoby uznaniem zasług wszystkich, także bezimiennych, którzy wzięli udział w operacji”…

– Jaki był efekt tej korespondencji starosty z prezydentem?

– Bardzo pomyślny, także dla mnie. Biuro odznaczeń i nominacji przyznało już, pośmiertnie, medal dla Heleny Jaremkiewicz, łączniczki w akcji III Most. Odznaczenia i ordery dla pozostałych wręczane mają być dla następców bohaterów. Ponieważ są trudności z ustaleniem ich adresów, sprawą ich odszukania zajmie się wojewoda małopolski. Niektóre takie osoby znam, np. Jana Gomołę- juniora, znanego tarnowskiego fotografika, syna Jana Gomoły. ps. Jawor, uczestnika nie tylko tej akcji, ale także słynnej bitwy batalionu AK „Barbara” pod Jamną. Jan Gomoła senior zmarł nagle w 1985 roku, po zatrzymaniu i brutalnym przesłuchiwaniu przez milicję za złożenie kwiatów pod Grobem Nieznanego Żołnierza w dniu rocznicy Konstytucji 3 Maja…

Rozmawiał: Zygmunt Szych

Fot. Artur Gawle

 

Lista 14 bohaterów, o których upomniał się Mieczysław Sobol

1.Kpt.”Brzechwa”- Władysław Kabat

2.Kpt.”Młot”- Zbigniew Rogawski

3.”Zadora-„ Stanisław Wodziński

4.ppr.”Deska” – Franciszek Kuczek

5.ppr.”Jawor”- Jan Gomoła

6.kapr.pdchor. „Morena” Władysław Byś

7.”Konrad”-Mieczysław Skrzek

8.”Włodek”- Władysław Witkowski

9.”Kmicic”- Władysław Dul

10.”Jurand”- Mieczysław Czech

11.”Zor”- Eugeniusz Kozak

12.”Łopot- Władysław Rygałło

13.”Izabela”- Helena Jaremkiewicz

14.”Bożena”- Bożena Szybowicz

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Baner
Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry
Advertisment ad adsense adlogger