co słychać

Ze Starej Szafy. Uwaga, odjeżdża Pociąg Przyjaźni!

– Podróżowałeś Pociągiem Przyjaźni?

– Nie dane mi było. Rzemiosło nie było do takich pociągów zapraszane. Uznawano je za środowisko co najmniej podejrzane i nie godne przyjaźnienia się…

– A z kim właściwie przyjaźnili się podróżni takich pociągów?

– W zasadzie sami ze sobą. No i trochę też ze Związkiem Radzieckim

– Przyjaźnić się ze Związkiem Radzieckim to musiało być trudne zadanie. Tym bardziej, że to ludny kraj.

– Dlatego wybrani przyjaźnili się z wybranymi. Po jednej, tej naszej stronie, przedstawiciele organizacji partyjnej wysokiego, czyli wojewódzkiego szczebla i wybrani ludzie komitetów zakładowych PZPR. Po drugiej przedstawiciele tamtejszego Komsmołu i reprezentanci KPZR ( Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego- przyp. Z. Sz.) )w jakimś mieście. Na przykład Żytomierza, z którym Tarnów w tamtej epoce utrzymywał przyjacielskie stosunki. Nawiasem mówiąc tamten sztafaż jakoś dziwnie przypomina mi obecne przyjaźnienie się tarnowskich elit samorządowych z tymi zagranicznymi. Przyjaźnimy się obecnie z 14 rozmaitymi miastami w Europie. To znaczy, konkretnie, przyjaźnią się ze soba elity. Do nas przyjedzie raz na jakiś czas elita stamtąd, pobawi się, poje, pozwiedza, wymieni prezentami. A potem kolej na naszych samorządowców. Tak było z Pociągami Przyjaźni,tyle, że odbywały one kurs tylko w jedną stron. Tam. Do nas już nie przyjeżdżali, licho wie, dlaczego.

– Bywałem na dworcu, z „dziennikarskiego obowiązku”, bo takie pnowły reguły, kiedy taki pociąg odjeżdżał. Co chwilę zapowiadano, że jest już podstawiony. Ładowali się do luksusowych warunków I klasy towarzysze z walizami,g rała kapela. Taki pociąg miał swojego przewodniczącego, którego należało wymienić z funkcji i nazwiska…

– Ale powroty nie były już opisywane w ówczesnej prasie. Nie wiedzieć czemu, cała podróż i program trzymany był w ścisłej tajemnicy. Wiadomo było jednak, że uczestnicy przemycali to i owo z ZSRR, a najchętniej złoto, bo celnicy po oby stronach granicy byli do takich podróżnych nastawieni nader pobłażliwie.

– Udział w takim pociągu nobilitował?

– Jeszcze jak! Trzeba było sobie na to zasłużyć, sporządzane były specjalne listy, uczestnik musiał być bez skazy w tej partyjnej skali. I wyróżniać się np. w komitecie zakładowym jakimś istotnym stanowiskiem, że go „zamustrowano”.

– Było w tym trochę cyrku…

– Nie trochę, ale sporo. Właściwie takie podróżowanie niczemu pożytecznemu nie służyło. Tak samym uczestnikom, jak i tym bardziej społeczeństwu Tarnowa. Ot, garstka wybrańców podjęła eskapadę do zaprzyjaźnionego kraju, pozwiedzała, popiła i wróciła. Rozrywka dla wybranych. Za nasze, wspólne pieniądze. Ale o tym cicho, sza- czuwała przecież cenzura

Reklamy i banery na portalu Tarnów.in - tel. 883 – 787 – 652, kontakt@tarnow.in

Baner

Baner

Kliknij i dodaj komentarz

Zabierz głos w dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Baner
Wróć do góry